Najbardziej niesamowite Tournee
Nie jestem Fanem Islandzkiej grupy Sigur Ros.Nie słuchałem jej namiętnie, nie pisałem do bandu maili, nawet nie wiedziałem ile płyt studyjnych mają na koncie oraz- myślałem sobie- po jaką cholerę oni nam w Polsce? Moim zdaniem był to średnio udany eksperyment w który tak naprawdę od płyty “Von” nigdy się nie wgłębiłem.Jak ja kocham się czasami mylić.
Materiał z Tournee po ich rodzimej wyspie wpadł w moje ręce przypadkowo, raczej z nudów i chęci
obejrzenia jakiegoś dziwnego zapisu koncertów.DVD te wyszło na świat pod koniec ubiegłego roku.Co prawda pamiętam jakieś reklamy promujące w periodykach muzycznych oraz bannery w portalach internetowych, jednak inne bandy
słuchane wtedy przeze mnie skutecznie zamknęły moją drogę do sięgnięcia po ten materiał.
Samo wydwnictwo wygląda bardzo porządnie.Dostajemy 2 płyty DVD oraz 104stronnicową książeczkę ze zdjęciami z tej niecodziennej trasy.Na pierwszej płycie znajduje się właściwy materiał, na drugiej zaś oryginalny zapis utworych wykonywanych w tournee.
Cały film zaczyna się bardzo spokojnie i melancholijnie.Jakaś postać wykonuję kaligrafie nazwy zespołu, z gracją i powabem niczym japońscy mistrzowie kanjii, ktoś inny robi nadruk na koszulce a inna osoba wyjawia nam sekret znaczenia słowa “Heima”. “Heima” znaczy dom i z tą wiadomością należy przejść przez cały materiał niczym ktoś kto wraca do swojej miejscowości z bardzo ważnego zadania. Zadania raczej udanego. “Nasze koncerty odbywają się często w dużych, zatłoczonych miastach, dlatego powrót do naszej przestrzennej Islandii jest swego rodzaju formą relaksu i wyciszenia” – powiedzial tak frontman zespołu. Trudno się z nim nie zgodzić.
Cały zapis składa się z drobnych malutkich koncercików, nigdzie niezapowiadanych w małych budynkach, w krajobrazie Islandzkich gór czy łąk i opuszczonych zniszczonych postindustrialnych budowli.Muzycy IDEALNIE wplasowali się muzyką, swoją symboliką a niesamowity falset Jóna Þór Birgissona przenosi nas do magicznej Islandii. Krainy odległej i nieznajomej dla przeciętnego zjadacze chleba.Zespół dzięki swojemu minimalistycznemu podejściu do dźwięków zabiera nas do krainy dziewiczego piękna w którym każdy dźwięk jest na miare złota(choćby ukazany później instrument z kamieni). Przez cały materiał możemy przyjrzeć się przyrodzie i krajobrazom ich rodzimej wyspy. Wyspy szczególnej, czego na pewno każdy kto obejrzy te DVD sam uświadczy. Przeplatające się motywy jak np. pływające odłamy lodu, fale morskie, pastwiska owiec, stary zardzewiały statek, wieczór, rodziny z dziećmi, wolna przestrzeń i melancohlia Islandii dodaje nie tylko uroku całej muzyce ale też odkrywa przed nami nowe horyzonty estetyczne. Każda sekunda podczas oglądania oraz słuchania tego filmu skłania nas do refleksji na temat piękna minimalizmu, a niecodzienne plenerowe miejsca grania muzyków zwraca naszą uwagę na niesamowitość natury.
Ten niecodzienny film powinien obejrzeć nie tylko fan “Sigur Ros’a”. Myslę, że zdjęcia mistycznej wyspy spodobają się także każdej osobie nie związanej zbytnio z ich twórczością. Nie widziałem jeszcze takiej produkcji.Czysta magia.
“Dawid Sowiński”
-
Archiwa
- Styczeń 2010 (1)
- Marzec 2009 (2)
- Luty 2009 (3)
- Listopad 2008 (3)
- Październik 2008 (11)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS

