Miesnataczka

Blog z tekstami o muzyce

Czesław śpiewa, Polska słucha.

“Gdy emocje już opadły jak po wielkiej bitwie kurz”, można na spokojnie przyjrzeć się fenomenu Czesia. Jakiego Czesia? Bynajmniej nie tego z “Władcy Móch”.

Troszkę namieszał, wszędzie o nim głośno a jego profil na youtube przeżywa prawdziwe oblężenie. Lansowanie go w Radiowej Trójce tylko mu w tym pomogło a występ w tegorocznym OFF Festiwalu Artura Rojka powiedzieć miał szerszej grupie słuchaczy, że warto.

Czesław Mozil(28l) z pochodzenia Polak, jeszcze do niedawna (od 5 do 28 roku życia) mieszkał w Kopenhadze, gdzie uczęszczał do Royal Danish Music Academy. Wrócił jednak do Polski by nagrać swój “Debiut”. I właśnie tak nazwana płyta 7 kwietnia 2008 trafiła na półki sklepowe by porażać nas swoją oryginalnością. Ale czy oby na pewno?

“Gdybym miał kierować się tym, czy solówka gitarowa jest mile widziana w świecie muzycznym w roku 2008, lub czy akordeon sprawi, że wielu słuchaczy odpadnie, to bym tej płyty nie nagrał” – wspomina w wywiadzie dla sklepu internetowego Empik.com.
Tak zaczarował Katarzynę Nosowską, że zagrał nawet na akordeonie w szalenie sławnym koncercie Hey’a – MTV Unplugged. Teraz gra już jako “Czesław Śpiewa” a jego koncerty są pełne żywiołu i ludzie przed sceną jednogłośnie śpiewają jego piosenki.

Więc co jest jego Fenomenem? Czy może język w którym usłyszeć można że ów człowieczek nie wychował się jednak na Polskim podwórku? Czy może specyficzne podejście do muzyki, przeplątany miejski folk z kabaretem śpiewanym i pojawiającym się gdzie nie gdzie zalążkiem alternatywy?
Tekstami? Przecież teksty nie są jego autorstwa tylko internautów(!!), piszących z pomocą krakowskiego poety Michała Zabłockiego. Nie wiadomo, naprawdę trudno jest jednoznacznie orzec co takiego może podobać się w tym albumie. Utwory napisane są bardzo prosto i przyjemnie a teksty są uniwersalne. I może tak naprawdę to o to chodzi? To, że w tej prostocie każdy może odnaleźć coś dla siebie? To, że słowo śpiewane trafia do każdego budząc w nim różnorakie odczucia?

Jedno jest pewne. Na rynku muzycznym brak takiej muzyki i to może my podświadomie ją wybraliśmy . Fakt głosu Grabowskiego to on nie ma, a niektóre utwory zmuszają do refleksji, niektóre zaś powodują uśmiech na twarzy. Jednak jeśli wszystko inne się wam znudziło zachęcam do sprawdzenia tego materiału. Jak się nie spodoba zawsze można nie słuchać.

“Dawid Sowiński”

Październik 3, 2008 Posted by | folk, muzyka | , , | Dodaj komentarz

Długo oczekiwany debiut Out Of Tune

Biegam, szukam, wypatruje.No nigdzie! Nigdzie nie moge dostać debiutanckiej płyty Out OF Tune. Normalnie myślałem, że to jakiś spisek. Że może płyty w ogóle nie ma? Ale jeszcze poszukam.

Cholera!, jeszcze chwi(iiiii)la i kupie Feela! – Myślę sobie a może kupie obie? Nie nie chce tego, chce od chłopaków materiału dobrego! Out Of tune, o tym się mówi, nasza scena indie nas już więcej nie zgubi, materiał na który każdy czeka, a dostarczyciel płyt do sklepów z tym zwleka. Załamany podpieram się ściany, i co ja teraz zrobię może ktoś mi podpowie? Może da namiary bym zdobył ten album wspaniały?

Tak mniej więcej to u mnie wyglądało, a i obserwując społeczność internetową bylo podobnie. Młody warszawski zespół narobił trochę hałasu wydając epke ze swoim “Killer pop machine”, był promowany w radiowej trójce a nawet zagrał w tamtym roku na scenie młodych talentów na Openerze w Gdyni. Ładnie, ładnie przyszłe gwiazdy się szykują. I dużo w tym racji, na koncertach tłumy ludzi żądnych takiej muzyki i długo oczekiwanego debiute. Debiutu który tak naprawdę nic do sceny nie wnosi. Jestem przekonany, że gdyby muzycy wydali swoją płytę w tamtym roku, to było by coś. A teraz? Przecież były Muchy, był Renton, L.Stadt The car is on fire czy Organizm. Niedługo wydadzą Rotofobia czy Hatifnats więc płyta Out of tune przysłowiowego “szału nie robi” A jeżeli ktoś odkryje tu oryginalność, to lepiej niech się w kolumbów nie bawi, bo chłopaki raczej jak pewni dwaj bracia “ukradli księżyc”.

Polskie kawałki jeszcze przejdą. Miło słyszeć jeszcze nasz ojczysty język, ale na Boga! czemu, aj czemu po ingliszu? Przecież taka muzyka grana w naszym światowym uniwersalnym języku brzmi jak każda swojsko-wiejska kapelka. “Plastikowy” Jeszcze przejdzie. Fajnie skomponowany popik, raczej przebojowy więc się przyjmie. “Nie próbuj” też spoko, luzacki taki akuratny. “Przywidzenia” już troszkę gorzej wypada, i podczas słuchania tej piosenki zauważyłem, że wokalista-Pan Eryk, raczej jakiegoś dobrego głosu to nie ma. Czasami na karaoke słyszałem podobne wykonania. “Confidence”, jest fajnie skomponowany z transikowymi sampelkami i może nieźle wypadać na żywo. “Ink-A-Bink” Też jest dość oryginalnie skomponowany, tylko nie wiem po co tam te cięcia gitar. Bez nich byłby fajny klimacik typu na święta Halloween. “What You’re Missing” jest fajne. Takie Rentonowskie. No naprawdę. Jest niezłe.
I chyba słowem “niezły” należy okreslać debiutancki album Out Of Tune. Troszkę namieszali bo nie wiem czy chłopaki mają ogólny zarys co chcą grać. Płyta jest jakaś taka bez konceptu. Może to i dobrze, że nie jest “na jedno kopyto”, ale znowu szkoda, że jest pomieszana. Troszkę Disco-Punku(nienawidzę tego określenia), trochę popu, troszkę gitar i jakiejś tam otoczki indie. Ciekawostka, można posłuchać jak ktoś nie ma styczności z taką muzyką na co dzień. Inni natomiast będą znużeni powtarzającymi się schematami. Za to koncerty mają kozackie. Tyle.

“Dawid Sowiński”

Październik 3, 2008 Posted by | indie, muzyka, pop | , , | Dodaj komentarz

Kombii wchodzi na parkiet klubów, czyli o nowej płycie D.A.N.C.E. słów kilka.

Na samym początku chciałbym zaznaczyć że kompletnie nigdy nic mi nie rosło, nie świeciły mi oczy, ani zacierki lepiej mi nie smakowały gdy słuchałem głosu Skawińskiego. Nie oznacza to jednak, że nie pokładałem nadziei nad najnowszą produkcją grupy Kombii.

Dlaczego? Bo miały to być remiksy wszystkich znanych szlagierów zespołu atakujących bezguście naszego narodu. Media karmiły nas przez tyle lat tymi kawałkami, że większość czytających ten tekst zapewne bezproblemowo może zanucić pare utworów. O “Pokoleniu” nie wspomnę.

Gdy tak znana i sprzedawana marka niczym najnowszy Iphone odrywa łatki od swej komercyjnej działalności, wypuszcza na chwile przed startem sezonu klubowego, płytę z remixami ich największych przebojów wymieszanych z klubowymi beatami, to liczy na miejsca w młodziezowych klubach. I tu niestety zespół się przeliczył niczym Kaczyński w sondażach.

Nie wiem czy ostatnio słyszałem tak denne numery. Jeżeli przy takich kawałkach ma zamiar się imprezować aktualna generacja młodzieży polskiej to radziłbym im lepiej spędzić wieczór przy serialach brazylijskich. Już tak spędzając czas możnaby się lepiej bawić.

Pierwsza wersja hitu “Awinion” (A jest ich aż 4!) jeszcze ujdzie. Ma jakiś tam rytm, cięższe sample i po 4 piwach zauważając jakąś ponętną niewiastę może i bym się przyłączył do tańca. Następne 3 to jednak kara boska, które nie zmusiły by do “wejścia na parkiet” człowieka z ADHD. Jedziemy dalej.
“Pokolenie” także pojawia się 4 razy. No ładnie. 2 tytuły a już 8 miejsc w kompilacji zapełnionych.
Prawie jak magia. A jak wykonanie? Tutaj raczej też nic odkrywczego. Chyba jedyną siłą jest tekst
utworu, który trafi(ironizując) do każdego pokolenia. Muzycznie za spokojnie, mizernie i bez polotu.
Spokojnie można przy nich zasypiać.”Sen się spełni” występuje 3 razy z czego pierwszy i ostatni znaczaco się nie różni. Średnie wykonanie.Znalazło się miejsce także na remix w stylu R’n'B piosenki “Myślę o Tobie”. Szczerze? Gdyby takie numery leciały w klubach niedoświadczylibysmy raczej seksownych wygięć figur płci pięknej. A styl R’n'B z tym się powinien kojarzyć.

Nie mam zamiaru dokonywać wyliczeń następnych utworów w tym wydawnictwie. Oczywiście znajdziemy tam także “Słodkiego miłego życia” czy “Nasze Randez Vous”, ale i one mimo iż brzmią sentymentalnie i znajomo nie ratują się zbytnio. O wiele lepiej brzmią ich oryginalne wersje. Paradoksalnie rzecz biorąc najmocniejszą przeróbką naszego polskiego zespołu jest ich angielskojęzyczny utwórur “You Are Wrong” przy którym pisząc ten tekst, noga frywolnie mi podskakiwała dając do zrozumienia że kawałek został zremixowany należycie.

Podsumowując, album(wydawnictwo składa się z 2CD), przedstawia się mizernie. Nie znalazłem tam wiele z tytułowego “dance”.

“Dawid Sowiński”

Październik 3, 2008 Posted by | muzyka | , , | Dodaj komentarz

   

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.