Camp Rock

Bywa, że przez nasze doświadczenia czy spostrzegawczość czasami nie kupujemy kota w worku, gdyż gładko możemy domniemać co znajduje się w pakunku. Patrząc na okładkę ścieżki dźwiękowej do filmu “Camp Rock” jest podobnie.
Pamiętam jak w zimę tego roku gościłem na spektaklu Kubusia Puchatka w Warszawie. Magia Disney’a którą pamiętałem z lat młodości niestety gasła ze mną rok w rok. Może ta magia jest adekwatna do wieku w jakim się znajdujemy? Chyba tak, a jeśli nie całkowicie – w dużym stopniu.
Czyli co? Album jest podlany młodzieżowym lekkim melodyjnym pop/rockiem, co w przypadku nazwy płyty nie jest raczej niespodzianką. Szybkie delikatne gitary otwierają całą ścieżkę dźwiękową i pokazują czego możemy się spodziewać dalej. A dalej jest podobnie, czasami wolniej, czasami szybciej, a czasami w stylu R’n'B. Wszystko zaś przypomina jakieś niepublikowane hity Avril Lavigne a gdy spotykamy się z “męskimi” wokalami nasuwają się skojarzenia z czasów Backstreet Boys.
Krótko. Album to żadne ambitne dzieło do którego trzeba się nastawić. To raczej nie czysty rock. Tu wszystko wpada w ucho za pierwszym razem, gdyż Disney postawił na przebojowość. Wydawnictwo jak i film skierowane jest raczej do młodzieży w wieku nastoletnim, więc jeśli chcemy sprawić prezent córce w wieku 13 lat, będzie to jak najbardziej udany zakup.
1. Oto Ja 3:09
2. We Rock 3:11
3. Play My Music 3:17
4. Gotta Find You 4:02
5. Start The Party 3:00
6. Who Will I Be? 3:06
7. This Is Me 3:09
8. Hasta La Vista 2:35
9. Here I Am 3:45
10. Too Cool 2:49
11. Our Time Is Here 3:25
12. 2 Stars 2:55
13. What It Takes 2:42
“Dawid Sowiński”
-
Archiwa
- Styczeń 2010 (1)
- Marzec 2009 (2)
- Luty 2009 (3)
- Listopad 2008 (3)
- Październik 2008 (11)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS

